Rapsod żałobny. Ostatni mój komentarz polityczny w tym roku. Potrzebuję wyciszyć się, złapać dystans, odpocząć od tego. Nigdy dotąd nie zajmowała mnie tak polityka, jak teraz. Jeszcze nigdy tak bardzo nie czułem, że dzieje się w tej materii, aż tak źle. Jeszcze nigdy tak bardzo nie czułem takiej złości i ... bezsilności.
Ale zanim zamilknę, ostatnie wiadro pomyj, ostatni paw rzucony na wszystko to, co się dzieje w ostatnich tygodniach. Ale zanim zamilknę: Krzyk! Bo nie wolno siedzieć cicho i dawać milczącego przyzwolenia na to, co Brunatny Prezes, zwierzchnik pod-Prezesa Rady Ministrów i p.o. Prezydenta RP robi z krajem. Nie można biernie patrzeć, jak w końcu udało mu się podzielić społeczeństwo, postawić na przeciw siebie z siekierami słów, i stalowymi kosami w kieszeniach. Mimo, że dotąd to wojna na słowa, bluzgi, i zgrzyt zębów, ale kto wie, czym się to wszystko skończy.
Pozostaje mówić. Pisać. Zostawić świadectwo tego, że nie ma zgody i przyzwolenia na gnojenie większości przez mniejszość, która dorwała się do władzy. Pamiętajmy, że u władzy znalazła się partia, która reprezentuje zaledwie 1/3 obywateli tego kraju. I na nic wciskanie ciemnoty, że jest inaczej. Smutne jest jednak to, że za obecną sytuację nie trzeba winić tych, którzy taki scenariusz dla Polski wybrali. Prawdziwą winę trzeba przypisać tym, którzy mają na sumieniu grzech zaniechania, którzy olali kraj i własną przyszłość. To ci właśnie powinni się wstydzić, a nie te stado baranów, które przy urnach dało się omamić Brunatnemu Prezesowi i jego świcie.
Nie wolno nam pozostawić bez komentarza tego co się dzieje, bo kto wie w jakiej Polsce przyjdzie żyć naszym dzieciom. Niech wiedzą, że nawet jeśli będzie źle, to będą mieć świadomość kiedy to się zaczęło. Tym razem brunatni nie dadzą rady spalić słów.
W ostatnich dniach przeszły dwa marsze: jeden w obronie Prawa i Demokracji; drugi w obranie Prawa i Sprawiedliwości. Hasła brzmią podobnie, prawda? Ale jakże inny niosą ładunek emocji.
W pierwszym przypadku, mimo że obecna władza poddaje w wątpliwość szczerość intencji ludzi, próbuje dyskredytować tych, którzy stoją pod sztandarami obrony porządku i prawa, mamy oddolny ruch społeczny spontanicznie reagujący na zło, które się szerzy po ostatniej zmianie warty. Nawet jeśli to teraz tylko krzyk, to ufam, że do następnych wyborów - jeśli oczywiście takie będą - doczekamy się nowych elit. Elit, które zastąpią te, które po porażce zapadły się pod ziemię, jakby ich nigdy nie było - wstyd! Gdzie są teraz ci, których dawna pycha wypchnęła na tak głęboki margines?
W drugim przypadku mamy zwarte szeregi szwadronów, karnych wyznawców i płatnych najemników bez zasad, honoru i skrupułów; którzy będą bronić władzy, dla władzy. Władzy, której celem jest konfrontacja i szczucie jednych Polaków na drugich. To stary i wypróbowany sposób na rządzenie, gdy rządzący są słabi i bez autorytetu. Tak rządzą autorytarni kacykowie, którzy potrzebują słabych poddanych, którym podołają.
Zło nęci, jest atrakcyjne, przyciąga o wiele mocniej niż nudna przyzwoitość, o dobru nie wspomnę. Jednak ufam, może naiwnie, że jednak jeśli nie dobro, to przyzwoitość zawsze tryumfuje. Sprawiedliwość może jest nierychliwa, ale w końcu zawsze znajduje swój czas. Pewnie tym razem musimy przeczekać te cztery lata. Nie wierzę, że ludzie się nie opamiętają. Jestem przekonany wręcz, że ci którzy w tym roku zbłądzili przy urnach, przynajmniej wielka ich część, już teraz ze wstydem chodzi opłotkami i w życiu się nie przyzna, na kogo postawiła krzyżyk.
I tak na koniec. Wydarzenia ostatnich tygodni tak zaprzątnęły wszystkimi umysłami, bagno we własnym domu jest tak wciągające, że zupełnie ucichł temat terrorystów ISIS i mniej-lub-bardziej uchodźców potocznie zwanych Syryjczykami. Pewnie do następnej bomby nasza własna polska rzeź będzie na tyle nośna i atrakcyjna, że będziemy się pławić we własnych pomyjach. Smutne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz