FOTOGRAFIA

FOTOGRAFIA
" Mój magiczny FOTO świat" - Zapraszam do oglądania świata subiektywnym okiem mojego obiektywu ...

poniedziałek, 18 lipca 2016

21097 m

Biegam. Nie tajemnica to, że od trzech i pół miesiąca biegam ku radości swojej i zdrowia ... jak mniemam. Nakręciłem się bardzo na to pochłanianie przestrzeni noga za nogą. Dwa, trzy razy w tygodniu zakładam buty na nogi i pędzę przez pola w tempie swoistym do siebie dopasowanym. 
Po trzech miesiącach treningu (w miesiącu sumarycznie średnio po ok 100 km) dałem się nieco podpuścić Najlepszej z Żon i puściłem się w długą, z zamiarem pożarcia półmaratonu. Niezbyt wiedziałem jak, trochę jednak poczytawszy w sieci, pobiegłem. I dobiegłem do mety. Sam na sam z sobą, bez dopingu i wsparcia na trasie, w słońcu niemiłosiernie przypiekającym popołudniową porą, bez odpowiedniego zapasu płynów do wypicia (o Boże, jak smakuje w trasie cokolwiek płynnego!), pokonałem ten dystans. Przebiegłem półmaraton! Jestem dumny z siebie, a jak! Byłem co prawda przekonany, że dam radę, ale po minięciu mety doceniłem sam siebie. Przebiegnięcie tej trasy dowartościował ból, jaki sobie zaaplikowałem, jako nagrodę. Mimo, że minął już tydzień, wciąż czuję w nogach tamtą niedzielę. I to mimo to, że od tego czasu już dwukrotnie dopisałem do licznika kolejne "dychy". Jakoś się jednak nie zregenerowałem jeszcze po półmaratońskim wysiłku.  
Kiedy następny raz ? He, he ... Nie wiem. Nie planuję. Nie wykluczam jednakowoż. No dobra, bądźmy szczerzy, to nie jest ostatni raz w tym roku. Przecież muszę pokonać te 2 godziny 7 min i 41 sekund :)) Na pewno jednak do kolejnego razu przygotuję się ... lepiej - cokolwiek to znaczy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz