Niejaki John Gray wysnuł tezę, że Kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa. I tak pałęta się to kłamliwe twierdzenie po świecie, już ponad dwadzieścia lat. Skądinąd popularne dzieło imć Gray'a stało się popkulturalnym rozgrzeszeniem wszelakich problemów z porozumieniem między płciami. Zastanawia jednak fakt, że jak szybko się ta metafora przyjęła, tak nijak nie dostała kontry z racjonalnej armaty.
No bo przecież to nieprawda wręcz kosmiczna!
To niby my, faceci, wszczynamy wojny i obcinamy sobie łby. Ale kto nas do tego popycha, hę? Dla kogo upuszczamy sobie krwi? Nam prostym samcom nie potrzeba wojen do szczęścia. Wystarczy nam dobra muzyka, może footbolowa LM, może schłodzone piwo w najmniej wysublimowanej opcji. Kochamy kochać, nie lubimy nienawidzić. Nienawiść to domena naszych Ukochanych. Któż, jak nie One nienawidzą całym sercem, bez umiaru i nigdy nie wstrzymują pazurów zadających cios? A jednak to nam, samcom, przypisuje się agresję i mordobicie.
Zastanówmy się nad tym trochę. Jaki mielibyśmy interes w wojowaniu, gdyby to nie nasze Najmilejsze nas do niej nie popychały? No żadnej! Jesteśmy łagodni jak puchate króliczki. My nie wojujemy o to, kto ma fajniejsze jeansy, ani nie zazdrościmy kumplowi nowej tapety w jadalni, czy lepiej zrobionych cycków żony. Wśród rywalizujących samców, nawet ku świętości bywa blisko, gdy podebranie Samicy kwitowane jest dwoma szlagami w ryj ... i pojednawczym wyjściem na piwo. Natomiast kobieta musi mieć wroga. Jeśli, z jakiejś to oto przyczyny, nie jesteśmy nim my, to na 100% będzie nim inna samica. Pewnie dlatego, że lepiej walczyć z wrogiem swojego pokroju, której gatunkową naturę i technologię walki, łatwiej ogarnąć. Poza tym utarczka z samcem naturalnie wybucha i gaśnie w ramionach silnie przytulających i zduszających kobiecą złość. I koniec. W przypadku samiczego starcia jest to wojna na wyniszczenie przeciwniczki, do ostatniej kropli krwi. Skąd taka zajadłość w kobiecych sercach??? Nie wiem ...
Stawia nas to, drodzy panowie (nie mylić z Panami z wiadomej opcji) w roli wręcz mistycznej. To w naszych sercach i ramionach leży zadanie zbawienia naszych Ukochanych. To tylko naszą samczą siłą łagodności jesteśmy w stanie powstrzymać wyżynające się na prawo i lewo Panie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz