Niby niedziela, a jakby nie. Bo niedziela to nie czerwona kartka w kalendarzu, jeno stan ducha.
Tak oto znowu mamy duchowy piątek, jutro słodką sobotę, a niedziela dopiero pojutrze nadejdzie. Oczywiście w ujęciu duchowym, gdzie czas można nagiąć w ten sposób, że po niedzieli nie ma poniedziałku, wtorku, środy ni czwartku i piątku. Czary? Niech będzie to magia najbielsza z białych. Gdy weekend splata się w czułym pocałunku z następnym weekendem, a ze związku tego rodzi się dziecię miłości zwane "Długim (przechwalebnym) Weekendem".
Radujmy się więc bracia i siostry! Ładujmy akumulatory! I pamiętajmy, że w następnym tygodniu nie będzie poniedziałku ani wtorku, a od środy już na prawdę blisko do ... kolejnego weekendu. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz