Ja się, Q2!, uprzejmie zapytuję: co się dzieje? Gdzie jest ta majowa pogoda?! Gdzie jest ta Polska?! Dyć momy poła maja, a durś świergotomy ze zimna. Gdzie to słońce, gdzie ciepełko? Miast tego ino deszcz, wiatr, pogodowa sromota. Do rangi nieprzyzwoitego samozadowolenia urosło grzanie zgrabiałych rąk pod strumieniem gorącej wody sączącej się do umywalki. Ale ileż razy można ręce myć, hę? Zresztą systemowo to słabe rozwiązanie. Zimno!!!
Mija prawie 48 godzin od mojego osobistego i niewymuszonego, aczkolwiek bez przyjemności sobie narzuconego, umartwiania ciała i duszy. No tak, jestem na diecie. Na diecie zdrowotno-wylaszczającej, a ukierunkowanej na umodelowanie sylwetki pod ciuchy z natury rzeczy uchodzących za przystojne. Bo to com sobie wyhodował przez ostatni rok, to woła o pomstę do nieba. No wstyd i hańba i tyle! I nie ma żadnego tłumaczenia. Koniec tego niedobrego. Trzymam za siebie kciuki, jak nigdy dotąd. Bo jak nigdy dotąd, teraz potrzebuję sukcesu, a porażki nie dopuszczam. Tak całkiem serio, to trochę się zbytnio zapuściłem i patrząc w pesel zaczynam patrzeć na mój stan fizyczny z nieco większym zoomem. Ostatni moment, żeby się wziąć za siebie.
Najlepsza z Żon zaangażowała się w mój plan. Przez ostatnie dwie doby zajadam, jak w najlepszej knajpie. To takie, to inksze dania, które na pierwszy rzut oka wcale nie wyglądają na skrojone pod dietę. Lecz ufam, że takie są. Choć trudno o zaufanie, gdy brzuch cały czas pełny. Wiem, wiem, tak trzeba. Ale jakoś zbyt smacznie jest 😀
Ale i pierwsze objawy odstawienia węglowodanów mnie już dopadły. Pogoda nie pomaga. Do obiektywnego chłodu dodałem własne "wyziębienie" z powodu braku paliwa w piecu. Nie ma węgla, nie ma ognia pod kotłem. I chociaż nie głoduję, to jednak cukrowy głód mnie dopada pomalutku. Właśnie pod wieczór zacząłem się niespecjalnie czuć. Martwiłbym się, gdybym nie wiedział o co chodzi. Ale, jako weteran rokrocznego zbijania wagi, dokładnie rozpoznaję ten objaw odstawienia. Trzeba to przetrwać i już. Jutro będzie już lepiej. Czekam na powrót energii.
Pogodynka.
Od niedzieli pogoda na równi pochyłej. Zimno, mokro, paskudnie. Teraz za oknem ok 7 st.C.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz