I jeszcze jeden raz. Jeszcze jeden weekend tego lata poza domem. Kolejna, może ostatnia, lotna premia, przed finiszem. Szarpanie, wyrywanie latu garnca pełnego złotych monet, które wymieniam na jedną drogocenną chwilę. Jeszcze jeden raz, jeszcze trochę, jeszcze ...
Leżąc na rustykalnych deskach tarasu, na przeciwko drewniany dach. Lewy policzek ciut dotkliwie chłostany chłodną bryzą znad jeziora. Chłostany, to za dużo powiedziane, bo powietrze stoi. Nawet płoche listki pobliskich brzózek nie kołyszą się, nic a nic. Nie jest już gorąco, w końcu to końcówka sierpnia w górach. Noc zapowiada się chłodna, mimo ciepłego dnia. Będzie najlepszym przyjacielem gruba kołdra i tęga bluza do spania wzuta.
Niebo już nie takie, jak wczoraj. Dzisiaj ciemne, miękkie, przysłonięte wachlarzem chmur. Wczoraj jeszcze natomiast było do granic możliwości upstrzone gwiazdami. Chciałem dzisiaj wyjść w noc z aparatem nad jezioro, żeby złapać nieco migoczących świateł, ale ... nie chce mi się. Chłód nocy skutecznie powstrzymuje mnie przed opuszczeniem bliskości ciepłego wyra. Telewizor coś tam gra. Piwa łyk jeszcze też.
Poza tym cicho. Reszta ekipy śpi. Za drzwiami ciemno i cicho. Pewnie w tej gęstwinie nocy czyha gdzieś jeleń, który tak mnie przestraszył wczoraj o północy. Niby to nie wilki jakieś, ale trochę nieswojo zanurzać się w cień poza drzwiami.
Ostatnia noc tutaj. Jutro powrót. Całe to lato składa się z oczekiwania na coś cudownego, co nada sens temu czekaniu. Kolejne daty z kalendarza, które czerwonym kółkiem zakreślam zawzięcie, są mniej lub bardziej udanym odpalaniem armatniego pocisku, który ma rozbić wszystko co złe i miałkie, co poprzedzało dobrą chwilę. I tak kolejny raz ... A potem znowu powrót, zjazd w dół, równia pochyła ... I znowu, kolejna szansa, kolejna nadzieja, kolejne małe szczęście, które napędza mnie na kolejną porcję posuchy. I tak całe lato, jakby tylko te chwile trzymały mnie w pionie, jakby bez nich wszystko miało się zawalić. Trochę tak jest. Bardzo potrzebowałem i potrzebuję tych dobry chwil. Jak ta.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz