Jutro jadę do stolycy naszego pięknego kraju. Będą mnie szkolić na dobrego menedżera i pozwolą mi poznać moje mocne i słabe strony. Hmm ... no ciekawe. Szczerze mnie ciekawią, wykoncypowane przez mądrzejszych ode mnie, wnioski na mój temat, jakie wyciągną po przepuszczeniu mnie przez magiel wyciskający osobowościowy soczek z jadem.
Mam wielce sceptyczne podejście do wszelakiej maści firm konsultingowych. Nie neguję co prawda już u zarania sensu ich istnienia, ale moje osobiste doświadczenia przekonują mnie coraz bardziej, że to co mają do zaoferowania, to li tylko zgrabnie uszyty pijarowski ciuszek, który z rzadka pasuje na rzeczywiste ciało dzialającej organizacji. Do szału mnie doprowadzają wielcy fachowcy, którzy pod pozorem sprzedaży genialnego "know-how", tak naprawdę nie mają nic konkretnego do zaoferowania. Kasują tylko za oratorsko dopracowane, zawoalowane tajemnicze dogmaty i podręcznikowe regułki nijak nie przystające do praktycznych potrzeb i problemów. Ale może miałem po prostu pecha, że trafiałem niestety na szarlatanów, którzy bardzo szybko demaskowali swój brak sprytu i pomysłu. Dobra reklama, to połowa sukcesu - tak było, jest i będzie. A przecież co jak co, ale gotowe, wypracowane i sprawdzone (!) pomysły, to właśnie to, czego powinno sie oczekiwać. Działający produkt jest tym, czego oczekuję od tego typu firm i firemek. Niestety, nie mi oceniać takie instytucje i kwestionować metody i efekty ich stosowania - nie znam się na tym. A tak "na czuja", to mogę sobie jedynie pogderać o tym i owym. Chciałbym się mile zaskoczyć i tym razem powiedzieć "Łał ... !", ale przeczuwam, że po tym czterogodzinnym (sic!) szkoleniu wyjdę wiedząc o sobie ni ksztyny więcej, niż w tej chwili.
Jutro pobudka skoro świt. O 5:01 mam pociąg z Zabrza, o 5:58 z Katowic - to powinno wystarczyć aby zajechać na czas, tzn na 10:00 do Warszawy. Szkolenie planowo do 14:30, pociąg powrotny o 16:08. Jeszcze po jasnoku powinienem być w domu. Dobija mnie tylko sama myśl o tym ile będę miał do nadrobienia po dniu nieobecności przy biurku ... To istna masakra "pozwolić sobie" na taką "ekstrawagancję" ...
Odkopanie się z papierów i mejli to tylko wierzchołek góry lodowej, z którego daleko jeszcze do rzeczowych kroków potrzebnych do uprzątnięcia tej stajni Augiasza. I pomyśleć, że ludzie mają odwagę isć na dwutygodniowy urlop.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz