A było to tak.
Bernard, kawaler w sile wieku, gdy wszedł w wiek młodzieńczy, wigoru nabrał szaleńczego i krew rozbuchana i gorąca popłynęła w jego żyłach. Ujścia dla swego pobudzonego temperamentu począł szukać w okolicy i napastować współtowarzyszy i ich mienie rozpoczął. Jednakże zachowanie jego uciążliwym być zaczęło osobom w jego otoczeniu, tudzież sprzętom wystawionym na jego zapędy. Dlatego postanowiono poddać go kuracji tyleż uwłaczającej jego godności, co wskazanej zdrowiu jego ciała i ducha. Po rozważeniu wszelkich za i przeciw klamka zapadła. Wizyta umówiona.
Jakież było zdziwienie, gdy z kliniki telefon tej treści światłowodami napłynął:
- Dzień dobry, ja w sprawie takiej, że Bernard okazał się ... Bernardą. Czy w związku z tym zgadzają się Państwo na przeprowadzenie zabiegu ?
Wieści takiej treści spadły, jak grom z jasnego nieba. Jakże to ?! Jak może być, że Bernard samiec w całej swej krasie, stał się ... oną ?! Jakże może być takie coś ??? Ano stało się. Bernard jest kobietą. Nie ma już Bernarda, jest ... Bernadeta. Parafrazując klasyka "Bernadeta III Waza". I tak oto męski ród stracił kwiat rycerstwa swego, a po kądzieli zyskał. Trza będzie przełknąć stratę i ucieszyć się nową siostrą w rodzie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz