FOTOGRAFIA

FOTOGRAFIA
" Mój magiczny FOTO świat" - Zapraszam do oglądania świata subiektywnym okiem mojego obiektywu ...

czwartek, 4 kwietnia 2019

Wiosna!

Biorąc pod uwagę zakres mojej fizycznej atrakcyjności, zalety ducha i zawartość portfela, trudno sobie wyobrazić, abym stał się obiektem kobiecych westchnień. Wyeksploatowane jestestwo z peselem, jak pieczątką na czole i  siwym włosem (jak to?) w przerzedzonej czuprynie, na dodatek nieco już starcze zramolenie objawiające się upierdliwością i brakiem empatii czy codziennej cierpliwości do bliźnich - no takie są fakty. Ja wiem, że Najlepsza z Żon i moi, że miłość, że motyle, ale to stało się jeszcze gdzieś w XX wieku, czyli w czasach, kiedy nie było telefonów komórkowych, a do skorzystania z internetu trzeba było mieć stacjonarny telefon w domu. Jakby nie patrzeć byliśmy młodzi, piękni i ... młodzi. I bez siwego włosa. Tak, że ten tego.
Ale przyjmijmy hipotezę, że nadszedł ten dzień, że jestem już tak nie do wytrzymania, że Najlepsza z Żon zasadza mi kopa w dupę i staję oto przed dylematem, jak te kilka lat życia które mi jeszcze pozostało, spędzić. Tak na marginesie, "spędzić", to znaczy, że co, że już taka równia pochyła, czy co, hę...? No ale. Jakbym jednak zechciał znaleźć sobie Najlepszą z Żon Bis, to poszedłbym po linii, że tak powiem, praktyczno-dowcipnej, i nie, w tym określeniu nie kryje się żaden podtekst erotyczny. Bo i po co, skoro stary jestem.
Wziąłbym, ni mniej ni więcej, książkę telefoniczną do ręki (jeśli takowe istnieją jeszcze na tym świecie). Kluczem wyszukiwania wybranki byłby alfabet, a konkretnie litera "z". Praktycznie podszedłbym do tematu. A w celu ukoronowania mej potencjalnej wybranki, a także karmiąc moją złośliwą duszę, przyjąłbym do swojego i jej nazwisko. Poszukałbym panny, świeżej lub z odzysku, o nazwisku: Zmęczony. Tak więc byłbym dwojga nazwisk: Kosz-Zmęczony. Odtąd mój stan psychofizyczny byłby zapisany w dowodzie osobistym, tak raz na dobre, na stałe. Ha!
Taki, qwa, żarcik. :D
(Ale ja pier***ę dzisiaj! ...)

Pogodynka.
Wojna wybuchła mi prosto w twarz - że tak zacytuję klasyka. Od paru dni mamy wiosnę całą gębą. Z dnia na dzień coraz cieplej. Dzisiaj termometry pokazywały nawet 21 st.C. W słońcu jakieś milion stopni więcej odczuwalnych celsjuszy. Aż się chce pysk do słońca wystawiać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz