To jeszcze nie koniec. Wczoraj słońce nieco odpuściło, ochłodziło się 5-6 st.C. Na szczęście wtorek odrobił straty, i to z nawiązką. Temperatura wróciła na przyjemny poziom 32-33 st.C. Znowu jest bosko! 😍 Rozpływam się z lubością, jak mleczna czekolada. Natomiast już jutro (!) zapowiadane jest apogeum tej słonecznej szczęśliwości. Czekam z niecierpliwością.
To już półtorej tygodnia, jak wróciliśmy z wakacyjnego urlopu. Eh, było, że hej! Jak długo jeździmy nad nasz Bałtyk (a to już 13 lat!), tak nigdy dotąd nie mieliśmy tak rewelacyjnej pogody. I to przez bite dwa tygodnie. W koncercie na słońce i błękit nie było jednej fałszywej nuty. No może raz tylko brzęknęła nieco struna, gdy w jeden jedyny dzień pokropiło, żeby w nocy lunąć deszczem. To znaczy: podobno padało, ale ja nie wiem, bo spałem. A rano świeciło już słońce. Pozostałe trzynaście dni to wzorzec wakacyjnej pogody. Gdy gdzieś na południu, w górach, niebo wylewało hektolitry wody, na północy nic jeno błękitne niebo nad głową.
Dużo by pewnie można napisać o minionym urlopie. Tylko co, skoro dni wszystkie takie same, jak od kalki rysowane. Darowaliśmy sobie w tym roku wszelakie wojaże na prawo i lewo, stawiając na pobyt iście osadniczy w naszych Dębkach. Toteż pisać więcej nie będę, a dla kronikarskiej powinności tylko odnotowuję, jak to fajnie było, jak fantastycznie zmęczyło nas słońce w tym całym leniwym wypoczynku, jak Młody wyszalał się na 200% swoich możliwości, jak Bałtyk był ciepły, jak niewiele nam do szczęścia było trzeba w ten czas. Tak było.
To jeszcze nie koniec lata. I oby trwało, jak najdłużej.
Tymczasem we wszechświecie i okolicy.
- ON na BP w Gliwicach po 4,99 PLN/L.
- po trzeciej kolejce Górnik ma 5 pkt i jest wyżej w tabeli, niż Legia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz