Tak, to już koniec ...
Już nie tylko lata, ale i jesieni teraz żal ... tej pogodnej ... ciepłej ... dobrej. Pozostała szara, paskudna, zimna i nasiąknięta wodą, z aromatem zgniłych liści w rynsztoku, śmierdząca mglistą zawiesiną niskiej emisji z pieców opalanych PET-ami, oponami, śmieciami.
Jest blee, nie do opowiedzenia blee ... Nic tylko pić.
W tej całej szarej szarości i mizerocie dnia trudno o krzesanie iskier optymizmu. Łatwiej wychodować dorodną chandrę karmioną okruchami przygnębienia i poczucia beznadziejności.
No cóż ... listopad zbliża się.
(do posłuchania)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz