Podjęta wspólnie decyzja o wyekspediowaniu Tuśki do Naszej Ziemi Obiecanej, pod opieką babci M, była o tyle trudna, co i prosta. Skoro my niezbyt możemy, to niech przynajmniej Mała się napawa możliwościami, skoro są. To nie zazdrość, to życzliwość - żeby była jasność. Zresztą mam nadzieję graniczącą z pewnością, że na zakończenie tego mega weekendu odbijemy sobie to przynajmniej w dwójnasób. A więc aloha !
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz