Wpełzłem do wyra ... i zasnąłem.
Teraz wstałem, żeby dokończyć nadgryziony dzień ... i pójść spać, choć przed północą pewnie nie.
Zryty jeste niewymownie po dzisiejszym dniu. Choć staram się mieć zdrowy dystans do tego co na mnie napiera, to jednak rzeczywistość wybitnie mi tego nie ułatwia. Bieżąca sytuacja i nieodległy chmurny horyzont sprawiają, że wajcha bezpieczeństwa wymaga sporej siły woli do przerzucenia jej w pozycję zdrowego resetu after job.
A'Propos, tak misię skojarzyło ostatnio - czym się różni czas urlopowy od roboczego ? Ano m.in. tym, że podczas tego pierwszego alkohol jest dopuszczalny o każdej porze dnia i nocy.
Ha ! Taki joke :))
Ale żart żartem, a czasami w środku tygodnia - tzn od poniedziałku do piątku - człowiek też by miał ochotę godnie zaaplikować sobie nieco należnej porcji rozweselacza.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz