Jestem w stanie absolutnego przyziemienia. Czołgam się drapiąc pazurami grunt. Jeszcze trochę wysiłku, jeszcze jedno podciągnięcie, jeszcze raz odepchnąć się z mozołem.
Pozostały trzy dniówki, które trzeba przeżyć. Dzień później będę grzał silnik do drogi na północ. Potem tylko ptaków krzyk, morza śpiew ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz