Pojechałbym gdzieś.
Wiem, że pora nie ku temu, ale pojechałbym gdzieś w pierony, żeby oderwać się od rzeczywistości, od cholernego dnia codziennego. Gdzieś na tyle daleko, żeby w przypływie zdrowego rozsądku nie móc wsiąść w samochód i w te pędy wrócić, gdzie być powinienem.
Nostalgia jakaś na mnie napiera. Brakuje mi zapachu lata i grania świerszczy w wysokich trawach. Tęsknie do szumu morskich fal i szorstkiej pieszczoty wiatru. W ustach brak cierpkiego smaku źdźbła trawy, zapachu łąki i śpiewu ptaków. Z zozrzewnieniem wspominam widok rozgwieżdżdzonego nieba nad głową. Kurde, lata mi brak ...
A może by tak ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz