Heh ! Kiedyś było tak, że tylko ci od "kropkowanego owada", byli na tyle bezczelni, a zarazem możni i władni, aby z jednej strony bez krępacji cyganić - ups! przepraszam: nie do końca informować :) - klientów, a z drugiej przekręcać producentów na niestandardowe, mniejsze dedykowane opakowania produktów. W imię ekonomi i pozornie niższych cen, dostawaliśmy taniej ... ale mniej. W podsumowaniu, jak zwykle "dupa zawsze z tyłu" :))) I tak mieliśmy makarony 400 g ... zamiast 500 g; margaryna 170 g ... zamiast 200 g (a kto pamiętam jeszcze, że kostka miała kiedyś 250 g, hę ?); cola 2,25 l ... zamiast 2,5 l.
Teraz ta praktyka wkroczyła i do zwykłych osiedlowych SAM-ów. W imię promocji o 20 gr w dół ... odlejemy ci z opakowania szklaneczkę - i co ty na to ? Kupisz ? Cieszysz się ? Kupię, ale się nie cieszę. Ja tam czytam co kupuję; patrzę na gramaturę czy też litraż, analizuję zawartość cukru w cukrze, czy szukam mięsa w mięsie. Ale dobrze wiemy, że większość jeno pakuje do koszyka, i do kasy.
Czy takie działanie producentów i handlowców nosi miano oszustwa ? Nie, oczywiście, że nie. Więc o co się czepiam ? O to, że niedopowiedziana prawda jest chyba bardziej nie fair, niż jawny przekręt. Bo taka zagrywka ma na celu wykorzystywanie ludzkiej naiwności pod transparentem "robienia mu dobrze". I to mnie wkurza !
A poza tym, to mamy sobotę. Poranny rytuał dnia w toku. Ale jestem w niezłym punkcie dnia :) To pozwala mi mieć nadzieję, że wyrobię się na czas. Za oknem ostatnie sierpniowe, nieco przybladłe słońce. Nie ma szału co do temperatury, bo termometr wskazuje 20,7 st.C. Taki jakiś mdły ten poranek.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz