Gdzieś pośrodku ostatniego letniego długiego weekendu ...
Piękny dzień za oknem. A ma być jeszcze lepiej. Trzeba wykorzystać ostatnie takie chwile i zaakcentować końcówkę jakże udanego lata. Wczoraj Babia Góra, ale jeszcze i piątek, i sobota, i niedziela przed nami, które mają być pogodne, a nawet gorące. Dzisiaj znowu Międzybrodek. Jutro powrót Tuski do domu. Pomału kończą się jej pierwsze wakacje. Ani się spostrzeżemy, jak miną ostatnie dwa tygodnie sierpnia. Niedziela z planami - może nie do końca sprecyzowanymi, ale jakiś tam zarys jest; jedno pewne, coś w niedzielę zrobimy fajnego.
Tak na marginesie. Hmm ... sierpień w górach pierwszy dowiaduje się o zmianach, które już pukają do drzwi. Noce chłodne i rześkie, które następują po ciepłych dniach, to pierwsze oznaki końca lata. Poczułem to. Wkradł się niepokój przemijania. Tak to jest. Lato pomału zbliża się do końca ... i to już czuć ... niestety. Jeszcze kilka gorących dni pewnie nas czeka, ale pomału trzeba się oswajać z myślą, że jesień się zbliża. Jej oddech wyraźnie jest już wyczuwalny, a lada chwila nabierze on aromatu opadających liści, grzybów, aromatycznych mgieł i wilgotnego powietrza. Nie lubię tego ... Ściera mi to uśmiech z twarzy ...
No ale ! Nie ma co jeszcze rozpaczać. Trzeba brać to co jeszcze jest i wycisnąć z lata ostatnie soki. I tego się trzymać !
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz