Ha! Na pohybel wszystkim wróżom z TV i nie tylko, piątek pogodowo okazał się I D E A L N Y. Jeszcze raz nauczka, żeby nie wierzyć w prognozy tylko patrzeć co za oknem. Tak pięknego dnia, jak długo jesteśmy w Dębkach, nie było. Temperatura: Gorąco, do przesady wręcz. Na tyle, że z własnej nieprzymuszonej woli właziłem pod namiot na plaży. Mocne 3 pkt. Niebo: od rana do nocy bez ani jednej chmurki na niebie. Czysty błękit i żar z nieba. 3 pkt, jak nic. Wiatr: jaki wiatr ? Zupełna cisza. Kolejne 3 pkt. No i bonus: za morze. Fale może umiarkowane (wolę większe), ale woda za to taka, że trudno było znaleźć powód, aby wyleźć na ląd. To jedyne plażowanie, gdy zdecydowaną większość czasu spędziliśmy w wodzie. Bonusowy punkcik zasłużony - 1 pkt. No i mamy pełną "dychę" na koniec.
Jest tak, że plaża, jak miasto ma mniej i bardziej interesujące obszary. A gdy pogoda dopisuje, to i chętnych też. Powstaje pytanie: jak zapewnić sobie minimum prywatności na ekskluzywnej działce w samym city plaży ? Otóż, jak już zajmie się dobrą miejscówkę, czyli gdzieś vis a vis wyjścia z plaży, w pierwszym rzędzie od wody, tak aby niemalże fale muskały rozłożone leżaki, to samo ogrodzenie się parawanem jest dopiero częścią sukcesu. Aby tabuny rozochoconych podobnych tobie plażowiczów, żądnych dostępu do morza, jak Polska po 1918, nie rozdeptała cię w biegu ku falom, należy odpowiednio zabezpieczyć (zająć) sąsiednie niezagospodarowane działki. Najlepiej zaopatrzyć się w łopatę i wykopać odpowiednie rowy przeciwpiechotne, a względem cięższego arsenału przeciwnika, usypać wysokie wały przeciwpancerne, lub wybudować solidne umocnienia w postaci zamków lub innych budowli piaskowych. Powiem szczerze: nigdy się tak nie urobiłem "na łopacie", jak podczas urlopu :)) Ale za to w spokoju mogłem cieszyć się przestrzenią życiową godną właściciela ziemskiego.
To już pomału koniec. Ostatnia noc. Torby już w większości spakowane. Wieczorny dłuuuugi spacer przez całe Dębki zaliczony. Tak na pożegnanie, dla utrwalenia tego wszystkiego. Spacer po plaży po zachodzie słońca, wsłuchiwanie się w szum morza. Każda fala, każdy jej plusk, szum; i jeszcze jedna, i jeszcze jedna, i jeszcze jedna ... Trudno się "najeść" tej pieszczoty na zapas; chciałoby się więcej i więcej gdy wiadomo, że to już koniec. Ciężko zejść z piasku i powiedzieć dość. No cóż ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz