Eh, dobry czas szybko leci ... Niestety. Dobiega końca przedłużony weekend, który dla mnie był bonusem do tegorocznego urlopu. Pozwolił mi elegancko, gładko wejść w maszynowe tryby. I nie zmarnowałem tego czasu, oj nie. Tym bardziej szkoda, że już sobota. Powiem szczerze, że tak bardzo nie bolał mnie kończący się urlop, jak ten kończący się mega weekend. Tak, zdecydowanie bardziej kłuje mnie teraz, niż dwa tygodnie temu. Jeszcze dzisiejszy wieczór, jeszcze aromatyczne mojito, jeszcze jutro niedziela ze słoneczną i wodną kąpielą od rana ... i posprzątane. I to już kategorycznie. Ostatni rozdział wakacji. Jeśli jeszcze coś dobrego może dać to lato, to jedynie w kategorii wielkiej niespodzianka. W każdym bądź razie ja już na nic nie czekam.
Zakończenie sezonu w Międzybrodziu z fajnym akcentem. Zanim spakowaliśmy graty do auta popędziliśmy z Tuśką na basen. A pogoda ku temu była zdecydowanie odpowiednia; jedynie błękit i słońce przygrzewające sowicie. Woda w basenie za to, jakby z innej bajki - ziiiiimna :) Kurcze, miałem wrażenie, że ta w Bałtyku była cieplejsza. Ale może to tylko wrażenie spowodowane wysoką temperaturą powietrza (28 st.C). Jakby nie było, i pokąpaliśmy się, i poopalaliśmy; było fajnie.
Jutro znowu kąpielisko. Tym razem nasze Leśne. A co dalej z niedzielą ? Się zobaczy :))
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz