wtorek, 28 maja 2013
Omen
Chyba to było w jednej z części mojej ulubionej serii horrorystycznej, pod wezwaniem: "Omen" ... Tak mi się skojarzyło właśnie z tym filmem, pod jednym z centrów handlowych. Tak jak bowiem młody Damien reagował nerwowo zbliżając się do kościoła, tak ja jeżę się i dostaję konwulsji znajdując się w kręgu oddziaływania tej czy innej świątyni konsumpcji. Bleee .... nienawidzę wypraw na zakupy. Wystarczy mi kupowania w ujęciu zawodowym i nie potrzeba mi jeszcze kontynuacji w życiu prywatnym ;)) Podobnie mam zresztą np z prywatnymi rozmowami telefonicznymi. Też nie lubię gadać po próżnicy przez telefon, bo chyba wystarczająco się wygaduję w pracy.
Czy brak konkretu, brak powodu, brak sensu jest wystarczający aby kontestować zachowania z natury płoche, nic nie wnoszące, bezsensowne ? Coś w tym musi być ... Coś chyba jest na rzeczy ... Nie generalizowałbym może na tym etapie przemyśleń, ale znajduję pewną prawidłowość, która układa mi się w logiczną całość. Pięknie pasuje to do gatunku facetów takich, jak ja. Ale czy to wada, czy zaleta - tego oceniać się nie ważę. Albo nie ! Niech będzie - dla mnie bycie konkretnym to zaleta mocna, jak cholera !
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz